Długo mnie nie było ale zamieszania pełno w moim życiu :) jak zwykle. Mam nowego lokatora - pieska - 3 miesięcznego labladorka imieniem PEDRO :) Na szczęście psa kupiliśmy z książeczką w której było wpisane imię bo w innym przypadku patrząc na moje dzieci biły by się między jakąś Strzałą Piorunem bądź Misiem :) a tak problem rozwiązany - a co do robótek ręcznych to troszkę zaniechałam z powodu zabieranego czasu przez Pedra dzieci i rehabilitację na którą jeździłam półtora miesiąca dzień w dzień. Na szczęście skończyła się już i będę miała więcej czasu na pierdułki :) W ramach wdzięczności dla Kobitek z rehabilitacji które podeszły do mnie indywidualnie (inaczej niestety się w moim przypadku nie da) i za cierpliwość mimo iż rehabilitacja nie przyniosła żadnych efektów powstały 3 drzewka różane. Mam nadzieję że się podobały i zastanawiam się czy by nie zrobić więcej takich drzewek - ale może najpierw poczekam na Wasz odzew czy się podoba a wtedy dopiero zabiorę się do roboty bo trochę to trwa. Oceńcie sami efekty i jak możecie napiszcie które najładniej się prezentuje :)
A oto mój nowy lokator - pochłaniacz czasu :)
Skąd pozytywne emocje a stąd że zawsze dłubiąc i wymyślając różności wyzwalają się we mnie pozytywne emocje :) To taki odstresowywacz. I na wstępie dziękuję mojej Dobrej Duszy że namówiła mnie do tego bloga - może dzięki niemu wszystkie robione przeze mnie rzeczy nabiorą innego wymiaru.
Obserwatorzy
piątek, 9 marca 2012
czwartek, 12 stycznia 2012
Kamizelki
Ponieważ moja córcia zażyczyła sobie kamizelkę zrobiłam z wybranej przez nią zielonej wełny ale żeby nie była za ciemna dodałam kremowe paseczki. Od razu po skończeniu przyniosła swoją córcie i zażyczyła sobie dla niej również taką samą kamizelkę. Tuż po skończeniu okazało się że Julci (bo tak ma na imię moja wnuczka - jejku jak to brzmi - 31 lat i już babcia :) marzną nóżki i trzeba by było zrobić spodnie. Zrobiłam a co. Teraz tylko Karolina czeka na czapkę dla Julci oczywiście ale nie wiem czy dam radę zrobić bo mi się remont uwidział więc czasu mało. A zaraz po remoncie dużego pokoju sesja :( ale cóż będę miała przerywnik :) a oto moje dwie modelki
czwartek, 29 grudnia 2011
Krzyżykowe obrazy ciąg dalszy :)
no i jest drugi mój nabytek który był obiecany mojej ukochanej przyszywanej córci Andzi w końcu został ukończony - też długo czekał na dokupienie brakującej mulinki ale udało się. Teraz pewnie oba obrazy będą czekały wieki na oprawę chyba że coś lub ktoś mnie zmobilizuje :) ważne że udało się skończyć bo może mi się uda wkręcić męża w zakup oprawy :)

A poza tym dzisiaj robiliśmy z Kubą prace do szkoły na plastykę i aż mnie moje dziecko zadziwiło bo niestety antytalencie zawsze było plastyczne (po tatusiu:)a tu nagle różne rzeczy ze mną robi. Oto nasze ostatnie prace :)
Może kartka świąteczna nie jest szczególnie skomplikowana ale myślę że lepsza taka niż gdyby miał się zrazić bo mu coś nie wyszło. Jestem z niego dumna :)
Kuba stwierdził że w przyszłym roku wcześniej zabierze się do roboty i będzie sprzedawał takie bombki :)Zobaczymy czy zapał mu nie minie :)
A poza tym dzisiaj robiliśmy z Kubą prace do szkoły na plastykę i aż mnie moje dziecko zadziwiło bo niestety antytalencie zawsze było plastyczne (po tatusiu:)a tu nagle różne rzeczy ze mną robi. Oto nasze ostatnie prace :)
Może kartka świąteczna nie jest szczególnie skomplikowana ale myślę że lepsza taka niż gdyby miał się zrazić bo mu coś nie wyszło. Jestem z niego dumna :)
Kuba stwierdził że w przyszłym roku wcześniej zabierze się do roboty i będzie sprzedawał takie bombki :)Zobaczymy czy zapał mu nie minie :)
wtorek, 27 grudnia 2011
Krzyżykowe obrazy
Przed świętami młyn a ja oczywiście sobie wymyślam dodatkowe zajęcia jednym z nich było skończenie obrazu który już dawno temu zaczęłam ale nie mogłam skończyć bo mi mulinki zabrakło. W końcu dokupiłam i jest udało się skończyć :) teraz tylko wystarczy oprawić i pojedzie do nowego domku jako prezencik :)
Boże Narodzenie CD
No i udało się moja ozdoba wylądowała jeszcze przed świętami na drzwiach :) dodatkowo zdążyłam wymodzić ze resztek firankę która co prawda była dwa razy przerabiana na prośbę współlokatorów z naciskiem na męża który preferuje asymetrię i nie bardzo podobała mu się opcja z jedną zasłonką :) ale podołałam. co prawda zdjęcia jakieś żadne wyszły ale grunt że wiszą i nikomu nie przeszkadzają.
piątek, 16 grudnia 2011
Boże Narodzenie tuż tuż...
I od tego się zaczęło.Chciałam się pochwalić mojej Dobrej Duszy co znowu wymodziłam i zaproponowała mi założenie bloga. Może to i dobrze. Nie będzie leżało i kurzyło się w szafce tylko ujrzą to oczy ludzkie - nie tylko moje :) wymyśliło mi się że stara ozdoba świąteczna przywieszona na drzwi już mi się znudziła i postanowiłam zrobić sobie sama coś co przy okazji zajmie mi czas i odstresuje przed świątecznym zamętem. Co prawda jeszcze nie wisi bo na klatce kończą remont drzwi i strasznie kurzą ale jak tylko skończą to będzie wisiała na drzwiach w honorowym miejscu :)
Prócz tego moje kochane starsze dziecko wymyśla mi różne rzeczy które mają przygotować na prace do szkoły a ponieważ ma dwie lewe ręce to przychodzi po pomoc a przede wszystkim po pomysły do mamy - a ja wymyślam a i owsze. Więc wymyśliłam kartkę świąteczną - gdzieś podpatrzyłam podobną i dłubaliśmy ją razem -ale ile przy tym było zabawy :)
Prócz tego moje kochane starsze dziecko wymyśla mi różne rzeczy które mają przygotować na prace do szkoły a ponieważ ma dwie lewe ręce to przychodzi po pomoc a przede wszystkim po pomysły do mamy - a ja wymyślam a i owsze. Więc wymyśliłam kartkę świąteczną - gdzieś podpatrzyłam podobną i dłubaliśmy ją razem -ale ile przy tym było zabawy :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





